Twórcą tej rasy jest czeski kynolog, Frantisek Horák, z Klánovic k/Pragi. Jego zamiarem było stworzenie psa myśliwskiego na niskich nogach, nie wymagającego szczególnej pielęgnacji szaty, układnego, a jednocześnie ciętego, i który miałby wszystkie zalety teriera.
Do swoich eksperymentów hodowlanych, które rozpoczął w 1945 roku, wybrał teriera szkockiego i sealyham terriera. W 1963 roku FCI uznała opracowany przez niego wzorzec nowej rasy nazwanej czeskim terierem.
Dzięki swojemu niewielkiemu wzrostowi i cechom charakteru ma wszelkie predyspozycje do pracy w łowiectwie pod ziemią i w polu. Pomimo którkich nóżek jest bardzo ruchliwy i wytrwały, a walce z drapieżnikami zażarty i niezawodny.
Jest to piesek układny i przyjacielski wobec dzieci; doskonale nadaje sie do trzymania w mieszkaniu.
Opracował Mariusz Mierzejewski
Najdziwniejszy terier:
Czeski terier zawdzięcza swe powstanie zdecydowaniu i uporowi jednego człowieka, który przez ponad dwadzieścia lat walczył o pełne uznanie dla swych starań. Jakim cudem udało mu się przekonać do swej pracy FCI, tego nie wiadomo do dziś.
Czeski zootechnik Frantisek Horak w latach trzydziestych zaczął hodować
szkockie teriery i zaprzyjaźnił się z innymi hodowcami. Był wśród nich p. Cervenka, który oprócz szkotów hodował też sealyham teriery. Podczas jednego ze spotkań w parku w Pilznie panowie - obaj polujący - zastanawiali się nad myśliwską użytecznością obu ras, by dojść do
wniosku, że najlepiej polowałby pies łączący w sobie cechy i sealyhama, i szkota. Tak właśnie narodził się pomysł stworzenia CZESKIEGO TERIERA.
W czasie wojny F. Horak przeniósł się z rodziną do podpraskich Klanovic.
W jego hodowli (o przydomku Lovu Zdar) mieszkały nie tylko szkockie teriery, ale i suczka sealyhamka, Joyfull JUTA. Horak osobiście mógł się wówczas przekonać o umiejętnościach i przydatności myśliwskiej obu ras. (Warto przypomnieć, że sealyham terier jest rasą wyhodowaną specjalnie do polowań przez walijskiego kapitana Johna S. Edwardsa). Wtedy właśnie odżyła przedwojenna idea "kompromisu" między sealyhamem a szkotem.
Do prób doszło jednak dopiero po wojnie, w 1949 roku. Jak sam Horak przyznawał, w spadku po wycofujących się wraz z frontem niemieckich osadnikach zostało wiele - lepszych i gorszych, ale niewątpliwie rasowych - szkockich terierów, a udało mu się także natrafić na
sealyhama. Warto pamiętać, że przystępując od początku do świadomego tworzenia "nowej" rasy, Frantisek Horak nie mógł po prostu skrzyżować ze sobą dowolnych przedstawicieli obu ras - chodziło mu o konkretny typ szkockiego teriera (szczególną rolę przypisywał tu charakterowi ówczesnych szkotów) i o konkretny typ sealyhama - stosunkowo drobnego, raczej wysokonożnego.
To, że działania Horaka od początku prowadzić miały do stworzenia RASY, podkreśla choćby fakt, że w 1947 roku, a więc na ponad rok przed pierwszymi próbami wystąpił do Czeskiego Terier Clubu (istniejącego od 1923 roku, a zlikwidowanego w 1956) z prośbą o wyrażenie zgody na nazwanie przyszłych psów czeskimi terierami!
Trudno powiedzieć, by pierwsza próba była udana. W 1949 roku Frantisek Horak pokrył sukę szkockiego teriera DONKA Lovu Zdar psem sealyhamem (BUGANIER Urquell). Jedyny pies, narodzony z tego krycia, ADAM Lovu Zdar, był pręgowany, jak matka, i miał ucho, niczym foksterier, oklapnięte na samych koniuszkach.
W rok później hodowca powtórzył próbę, kryjąc szkotkę po swoim reproduktorze, Scotch ROSE, tym samym sealyhamem, BUGANIER Urquell. W miocie 6 szczeniąt tylko jeden piesek,
BALDA Lovu zdar, miał ucho załamane u podstawy, jak tego pragnął hodowca. Pies ten, uchodzący za pierwszego przedstawiciela nowej rasy, był także pręgowany. Z połączenia jego siostry, BABY Lovu Zdar i ADAMA Lovu Zdar z pierwszego miotu, nie urodziło się ani jedno szczenię, stąd
decyzja o jeszcze jednej próbie - BABY pokryto psem BALDA Lovu zdar, czyli pokryto sukę jej miotowym bratem.
Z wyników krycia Horak nie był zadowolony, choć później używał psów z tego skojarzenia do hodowli. Dopiero pokrycie BALDEM jego własnej matki dało upragniony efekt. Suczka
z tego miotu, DIANA Lovu zdar, została rzeczywistą założycielką nowej rasy. Suka ta (podobnie jak jeden z jej synów, który zaginął na polowaniu i przez to nie zdążył wejść do hodowli), miała ucho należycie załamane, tak jak sobie wymarzył to Horak. Jeśli chodzi o maść, to opisywano ją jako czarną, choć gdy dorosła, była szaro-siwa, zaś typem budowy odpowiadała w przybliżeniu dzisiejszemu czeskiemu terierowi.
Premierę wystawową czeski terier przeżył dopiero kilka lat później - w 1959 roku F. Horak przedstawił hodowane przez siebie psy na wystawie w Libercu. Rasa ujęła widzów swym nietypowym wyglądem, przede wszystkim swoistym pastelowym kolorem sierści z jedwabistym połyskiem. Stanowczo to jednak zbyt mało, by przekonać kogokolwiek do uznania za rasę krzyżówki dwóch od dawna ustablizowanych, ras. Okazało się jednak, że twórca rasy osiągnął to, co sobie wymarzył. Czeski Klub Hodowców Drobnych Zwierząt Użytkowych (bo on pełnił w owych latach w Czechosłowacji rolę organizacji kynologicznej) rasę uznał i przekazał prowadzenie ksiąg hodowlanych Czeskiemu Związkowi Myśliwskiemu, który scedował to na... Frantiska Horaka.
Choćby z największym szacunkiem wypowiadać się o dokonaniach Horaka dla kynologii, to jednak pamiętać trzeba, że w prowadzeniu dokumentacji nie był on zbyt staranny i jakie jeszcze rasy wkrzyżował, by uzyskać pożądany typ psa, tego nie dowiemy się już nigdy. Spekuluje się, że w tworzeniu współczesnego czeskiego teriera miały udział także lakeland terier i bedlington terier, choć szefująca czeskiemu Klubowi Czeskiego Teriera p. Jitka Paulinowa, córka Frantiska Horaka, gwałtownie temu zaprzecza, powołując się na księgi hodowlane (założone w 1960 roku). Pech w tym, że w notatkach jej ojca brakuje jakichkolwiek zapisów z roku 1958 i pierwszej połowy 1959, kiedy to ponoć ustabilizował się typ czeskiego teriera.
Założeniem Horaka było - oprócz przydania sławy czeskiej kynologii - stworzenie idealnego norowca, psa myśliwskiego, który po szkotach odziedziczyłby pasję myśliwską, a po sealyhamach niewielki obwód klatki piersiowej. Patrząc na dzisiejsze i szkoty, i sealyhamy trudno w to uwierzyć... Na dodatek Horak chciał maksymalnie uprościć pielęgnację psa, stąd dążył do uzyskania, z dwóch ras szorstkowłosych, psów o włosie miękkim, jedwabistym, połyskliwym. Znajomość genetyki pomogła mu co najmniej w takim samym stopniu, jak stopień degeneracji czeskich szkotów i sealyhamów w latach 50-tych, które en masse miały włos nieprawidłowy, miękki. Czeski terier jest jedynym z krótkonożnych terierów, którego się nie trymuje, a włos ma być regularnie strzyżony.
Zakulisowe starania czeskich kynologów sprawiły, że FCI w 1963 roku uznało czeskiego teriera jako rasę, choć do księgi wstępnej wpisane wówczas było raptem jedno pokolenie "czechów", a na dodatek zezwolono na wydawanie psom nie tymczasowych świadectw pochodzenia, ale regularnych rodowodów ze stemplem FCI. W jaki sposób Czesi to uzyskali, tego nie wie nikt, zwłaszcza gdy przypomnieć sobie kłopoty z rejestracją ogara czy charta polskiego...
Zarejestrowanie wzorca czeskiego teriera nie zamknęło jednak pracy nad tworzeniem rasy. Czeski terier jako "nowinka" zdobył błyskawicznie popularność w całej Europie (zwłaszcza w Holandii, Finlandii i Austrii). Holendrzy kupili "na pniu" wszystkie trzy mioty, jakie urodziły się w Czechach w 1967 roku i wtedy pojawiły się pierwsze kłopoty.
Bardzo wąska baza hodowlana, regularnie uszczuplana przez wywóz szczeniąt, sprawiła, że w połowie lat 70 "czechy"... przestały się mnożyć. Pomimo wielokrotnych kryć mioty były nieliczne, a procent genetycznie uwarunkowanych wad (rozszczepy podniebienia, ślepota lub
głuchota szczeniąt) znaczny. Ze względu na sytuację polityczną sięgnięcie po materiał hodowlany wywieziony na Zachód było zupełnie niemożliwe, stąd czeskie teriery niejako "rozjechały się" w swych typach, czego dowodem są dzisiejsze czeskie teriery w USA, wyhodowane w większości na psach urodzonych w Holandii.
W końcu lat 70-tych Czesi, zatroskani utratą cennego towaru eksportowego (to
nie żart, tak oficjalnie to uzasadniano), wprowadzili całkowity zakaz wywozu czeskich terierów za granicę i uzyskać "czecha" w owych latach było trudniej niż pekińczyka w początkach XIX wieku... (Wprowadzenie zakazu przyszło tym łatwiej, że czeskie teriery, jako psy myśliwskie, w socjalistycznej w owych latach Czechosłowacji nie stanowiły własności swych opiekunów, lecz należały do kół łowieckich, które tylko "powierzały opiekę nad psem swoim członkom". Oznaczało to, ni mniej ni więcej, że żaden czeski terier nie mógł znaleźć się w rękach nie-myśliwego.).
Po drugie - postanowili, a Horak to zrealizował, wlać do populacji czeskich terierów nieco obcej krwi. Ponieważ nie można było sięgnąć do psów z Zachodu, wkrzyżowano do hodowli drobną, niewielką suczkę... sealyham teriera! W jaki sposób urodzone z tego związku szczenięta otrzymały rodowody FCI jako czeskie teriery, tego nie zrozumie nikt. Fakt, że otrzymały.
Odświeżenie w ten sposób rasy dało bardzo szybko rezultaty i w początku lat 80-tych czeskie teriery znów zaczęły się pojawiać na wystawach. Zakaz
eksportu tych zwierząt utrzymywał się jednak dość długo, pierwszą zgodę na rodowód eksportowy uzyskano dla suczki ASIA Torpedo, sprowadzonej do Polski w 1983 przez sędziego Andrzeja Kaźmierskiego i czekającej rok na wystawienie rodowodu!
Współczesnemu czeskiemu terierowi wiele korzyści przyniosła pojawiająca się od połowy lat 80-tych w Europie moda na wystawianie ras egzotycznych i mało licznych. Swoistym paradoksem jest, że czeski terier, pomyślany od początku jako rasa ściśle myśliwska zdobył popularność jako typowy pies do towarzystwa, o sympatycznym charakterze, łatwej do pielęgnacji szacie
i niebanalnym, pełnym uroku wyglądzie, który już dawno (no, może z wyjątkiem Czech...) zapomniał, co to polowanie.
Czesi z właściwą sobie skrupulatnością pomierzyli czeskiego teriera i jako komentarz do wzorca wydali w odrębnej książeczce następujące pomiary idealnego czeskiego teriera:
| |
pies |
suka |
| Waga ciała |
8 kg |
7 kg |
| Wysokość w kłębie |
21 cm |
20 cm |
| Długość głowy |
30 cm |
28 cm |
| Długość mózgoczaszki |
12 cm |
12 cm |
| Szerokość mózgoczaszki |
10 cm |
9 cm |
| Szerokość klatki piersiowej |
15 cm |
14 cm |
| Głębokość klatki piersiowej |
17 cm |
16 cm |
| Długość korpusu |
43 cm |
40 cm |
| Obwód klatki piersiowej za kończynami |
45 cm |
44 cm |
| Obwód klatki piersiowej mierzony na wysokości ostatniego żebra |
43 cm |
42 cm |
Wynika z tego, że czeski terier zupełnie nie nadaje się do sędziowania
na "ogólny typ teriera", bo ma nieproporcjonalnie wąską głowę, nie ma mieć wyraźnego kłębu, nie ma mieć prostego grzbietu (to mówi już wzorzec - "w partii lędźwiowej grzbiet wyraźnie wysklepiony"), klatkę piersiową ma mieć raczej walcowatą niż płaską, łokcie ma mieć luźne ( wzorzec - " Łokcie mają być luźne, ale ani odstające, ani przylegające") i przede wszystkim ma być długi... Wszystko inaczej, niż przywykło się oczekiwać od teriera, ale cóż, tak to sobie Horak wymyślił, a FCI zatwierdziło.
UWAGA - Czesi wyraźnie piszą, że w odróżnieniu od jamnika czeski terier ma mieć ruch swobodny, ale luźny, "w miarę możliwości wzdłuż osi ciała", co się na polski wykłada, że nie musi maszerować w linii prostej...
Obecnie mieszka w Polsce około 40 czeskich terierów, z czego najwięcej w Warszawie i na Śląsku. Sprowadzono do naszego kraju kilka dobrych importów, zwłaszcza z doskonałej hodowli KALIFA i najstarszej hodowli LOVU ZDAR, a potomstwo bodaj najwybitniejszego z nich, ELEGANA Kalifa, już pojawia się na naszych ringach. Nie mamy się czego wstydzić, bo na dorocznych spotkaniach miłośników czeskich terierów (pierwszy weekend maja, Veltrusy koło Pragi) połączonych z klubową wystawą psy z Polski święcą triumfy, wygrywając z psami i czeskimi, i niemieckimi, i holenderskimi...
Wątpliwości budzą dwie sprawy - po pierwsze maść. Wzorzec wyraźnie dopuszcza tylko dwie maści - stalowoniebieską (szczenięta rodzą się czarne) i jasnokawową (szczenięta rodzą się czekoladowe). W obu przypadkach chodzi oczywiście o działanie genu rozjaśniacza - ale jak
zakwalifikować psa ewidentnie czarnego podpalanego, choć rozjaśnionego? Czesi na razie udają, że nie wiedzą, co z tym fantem zrobić, i na dwóch kolejnych wystawach klubowych albo psy takie dyskwalifikowali, albo premiowali najwyższymi tytułami (Zwycięzca Klubu Teriera 1996). Horak takiej barwy nie przewidywał, choć przyznać trzeba, że jest niezmiernie efektowna.
Po drugie - potomstwo psów wywiezionych z Czech przed 1975 rokiem jest inne niż dzisiejsze "czechy" w Czechach, choćby dlatego, że nie doznały ponownego wkrzyżowania sealyhama. Najwyraźniej widać to w USA, gdzie prężnie działający w ramach AKC Klub Czeskiego Teriera (własna strona internetowa) nie zważając na Horaka i FCI opracował sobie własny wzorzec rasy i dopuszcza do hodowli psy o wadze 12-15 kg (!), łaciate (kłania się skrajna łaciatość sealyhamów) i pręgowane (Czesi dopuszczają pręgowanie widoczne tylko u psów do 3 roku życia). Psy te, z tytułami championów USA, przyjeżdżają do Europy i wystawiane są razem z czeskimi "czeskimi", co doprowadza sędziów do straszliwych rozterek, bo jak powiedzieć właścicielowi psa z klasy championów, że jego pupil nie powinien właściwie otrzymać oceny wyższej niż dobra? W takiej sytuacji stanął w ubiegłym roku sędzia na wystawie w Paryżu, który po prostu... wszystkim psom w klasie championów dał ocenę bardzo dobrą, wykluczając je z rywalizacji o CACIB.
Opracował Adam Janowski Hodowla "Scrato" |