Małgorzata Pawłowska i Marek Rybacki, 62-510 Konin, ul. Maliniecka 45, tel. 063/242 69 00

XAFO Elessar
XAFO Elessarur. 17.03.199r., u swego Państwa w domu
wł. Magdalena Panfic & Waldemar Troć, zdj.: Konin
"Jeszcze Cie nie znam i strasznie sie wstydzę."


XAFO Elessar
XAFO Elessarur. 17.03.199r.
wiek: 8 tygodni, w drodze do nowego domu
"Nowa znajomość przeradza się w przyjaźń."


XOKO Elessar
XOKO Elessar ur. 17.03.1999r.
wł.: Pp. Waśk


YAHOO Elessar
YAHOO Elessar ur. 17.03.1998r.
"jeszcze się namyślam, ale chyba nie oddam tej czekolady!"
zdj.: 3 kwietnia 1999r.


XAFO Elessar
XAFO Elessar ur. 17.03.1999r.
"Tym razem jestem gorą!"
wł. Magdalena Panfic & Waldemar Troć
zdj.: wiek 5 m-cy, z nowym kolegą - "PASI"


YAHOO Elessar
YAHOO Elessar ur. 17.03.1998r.
zdj.: 1108.1999r., "Sonnen finsternis".
Rhodesian Ridgeback - hodowla Elessar

LIST PIERWSZY  
do hodowcy "LIST DRUGI"
Kraków dn. 14.12.1999r.
ROZDZIAŁ PIERWSZY i jedyny
czyli o tym jak Filip zostal psem towarzyszącym.
W piątek było cudnie. Niebo blękitne, lekki wiaterek, temperatura w sam raz. Ostatnie szlify przed sobotnim egzaminem szły jak po maśle. Pies warował, aportował, biegał i wracał, czyli wykonywał wszystkie polecenia rewelacyjnie. Nawet ćwiczenie "waruj-zostań ", którego wykonanie zazwyczaj było poniżej godności Filipa zostało wykonane bez punktów karnych, co mnie samą wprawiło w niebotyczne zdziwienie. Poszliśmy spać w przekonaniu, że dzień następny rozpoczniemy wprawdzie w stresie, ale pani z telewizyjnych wiadomości powiedziała nam, że pogoda nie ulegnie zmianie, więc lekko nasz stres zwiądł.

Nadeszła sobota
Nadeszła sobota. Dzień naszego triumfu lub klęski. Po raz kolejny okazało się, że telewizja kłamie. Kiedy wyszliśmy o godzinie 7.15 do parku, gdzie znajduje się plac egzaminacyjny okazało się, że to, że leje deszcz to nic, to, że wieje wicher (nie wiatr - wicher) to nic, ale że plac egzaminacyjny to KAŁUŻA - to prawdziwy dramat. Nic to, Filip! - pomyślałam jak pan Wołodyjowski i tak jak on w Zbarażu postanowiłam się wysadzić podczas egzaminu. Taki egzamin składa się z kilku zespołów ćwiczeń. Ponieważ mamy mizerne futerko i nie wytrzymalibyśmy długo na takim deszczu i wichurze Pani Sędzina zadysponowała, że Filip i jego kolega TAO doberman (też w kwestii futra nie ma się czym chwalić) idą jako pierwsza para. I zaczęło się tango.

Ćwiczenie pierwsze
Pierwsze ćwiczenie: chodzenie na smyczy przy nodze - victoria, chodzenie przy nodze bez smyczy - victoria, wchodzenie w grupę ludzi przy nodze bez smyczy - victoria.

Ćwiczenie drugie
Cwiczenie drugie - przywolanie "do mnie" i "noga" z "siad -zostań" - troszkę punktów szlag trafił, bo przewodniczka (czyli ja - hi! hi!) wykonała podwójną komendę to znaczy klepnęła się w udo i zawołała do mnie (jeżeli ktoś potrafi inaczej - gratuluję).

Ćwiczenie trzecie
Ćwiczenie trzecie - aport. No i tu się zacząął bal. Pies Filip stwierdził, że on tego syfu z tej bryi nie weźmie do pyska za żadne skarby świata. Poniekąd się facetowi nie dziwię. Stoję po kostki w błocie, wiatr mi chce łeb urwać, namawiam gościa, obecuję góry polędwicy i żółtego sera i marzę, aby ten idiotyzm się skończył. Chyba ten ser do niego w końcu przemówil, bo z obrzydzeniem podjął aport i mi go przyniósl. Ale za doping nam skasowli aż 10 punktów.

Ćwiczenie czwarte
Ćwiczenie czwarte, czyli zawołanie psa po komendzie "biegaj". Stoimy na środku tej, jak już pisałam kałuży, i mówię Filipowi - biegaj. Pies z wyrzutem spojrzał na mnie i stoi jak słup (w jego oczach wyczytałam: Gdzie mam biegać ciężka idiotko? Po tej wodzie?! Jestem już wystarczająco mokry. Jest mi zimno. Olewam ten cały egzamin.) I stał się cud. Mój pies odwrócił się do mnie chcąc opuścić plac. Pani Sędzina wzięła to mylnie za reakcję na biegaj, a ja sprytnie zawołałam psa do nogi. I znowu udało nam się uratowć parę punktów.

Ćwiczenie piąte
Ćwiczenie piąte czyli komendy na odległość. Zostawiłam Filipa na siad-zostań i odeszłam na 15 kroków. Pierwsza komenda - waruj. Filipowski obrażony po poprzednim ćwiczeniu jeszcze bardziej wytrzeszczył na mnie oczy - To ty chcesz, żebym JA się położył w tej kałuży moim gołym brzuszkiem !!? - zdawały się mówić oczy psa - Nigdy !!! I znowu przy pomocy sera i polędwicy zmusiłam Rodezyjskiego do zawiśnięcia na pazurach nad wodą w takim jakimś przykurczu, który miał imitować warowanie. Kolejne punkty do tyłu, ale ćwiczenie zaliczone.

Ćwiczenie szóste i siódme
Komenda siad - tu nam poszło lepiej, a już całkiem pogodziliśmy się przy komendzie stój.

Ćwiczenie szóste
Ćwiczenie szóste - siad zostań. Odchodzimy od psa na dwadzieścia kroków pies w siadzie zostaje na miejscu, a pies partner ćwiczy na placu. Tu posiłkowaliśmy się kocykiem, więc siedzenie szlo nam świetnie. Wprawdzie wiatr chciał wyrwać Filipowi uszy, ale zniósł to mężnie. Po czterech minutach zmiana pozycji na waruj (cholerne waruj !) i zostań. I tu znowu psisko się zbuntowało. Za żadne skarby świata nie chciał zostać w warowaniu. Uparl się widzieć co robi Tao, ale wytrzymał pięknie zostań, więc ćwiczenie zaliczono. Reasumując diabli wzięli 28 punktów i otrzyrnaliśmy ocenę dobrą. Na 18 psów uczęszczających na kurs zdało 8 w tym Filip. Jestem dumna z Filipa Rodezyjskiego o czym uprzejmie donoszę.
Agnieszka i Tomasz Zwolińscy