|
Z jedzeniem na spacerach, jest tak samo jak z uciekaniem - sami tego uczymy nasze szczeniaki.
Czego nam się udalo nauczyc naszego psa? Ano tego, że jak znajdzie coś co pachnie nami to należy przed tym uciekać jeśli pan jest w zasięgu wzroku, ale gdy go nie ma - to wszystko jest OK. Często szczeniaki by zwiększyć poczucie swojego bezpieczeństwa podczas nieobecności właściciela znoszą na swoje legowisko intensywnie pachnące rzeczy swojego pana, po czym pan po powrocie do domu najczęściej bije, a w najlepszym wypadku krzyczy.
Z tak dobrze przygotowanym jeśli idzie o brak zaufania szczeniakiem wychodzimy na jego pierwszy spacer. Każdy wie że 90% świata pies poznaje przez nos, ale kiedy szczeniak chce tylko powachąć coś co leży na trawie, jego pan znowu wykrzykuje nad nim rożne takie....
I tak nauczyliśmy szczeniaka, że gdy idzie z nami na smyczy to nie wolno mu się nawet popatrzec w stronę tego co leży na ziemi, ale za to gdy go puścimy ze smyczy... to on szybko się nauczy, że biega szybciej od nas i on i tak zapozna się z tymi wszystkimi rzeczami, tyle, że teraz będzie je próbował jak najszybciej połknąć, bo przecież pamięta co się z nim działo gdy przy swoim panu miał coś w pysku. Więc jeśli ktos w ten sposób uczyl szczeniaka żeby nie zbierał z ziemi wszystkich śmieci, to ma co chciał - szczeniaki szybko się uczą, i to na całe życie. Znam kilku właścicieli takich psów śmietniczek, którzy w ramach oduczania jedzenia z ziemi jak im upadnie coś na podłogę, to pokazują pieskowi gdzie to leży i wręcz namawiają na zjedzenie. Mowiąc najkrócej - klucz leży w zaufaniu psa do nas - jeśli coś do nas przyniesie będzie za to pochwalony, jesli bedzie to coś co żle znosi zęby szczeniaka to należy to spokojnie wymienić na jakąś zabawkę i "odbawić" nią psa. |
Tekst autorstwa (© Copyright by) Jarosława Wójcika
do góry strony